Miesięczne archiwum: Kwiecień 2017

Rozliczenie finansowe za 2016 r

1. Wpływy : ogółem wpływy za 2016 rok wyniosły z tytułu składek oraz odpisu 1% podatku 2357,90 zł w tym:
Składki członkowskie – 1250 zł
1. Konrad Pylak Lublin – – 200,00 zł / 8 osób
2.Irena Patulska – Chicago – – 100,00 zł / 4 osoby
3 . Zdzisław Elżbieta Sawczuk ,Osikowie i Dejkowie Lubartów – – 150 zł /6 osób
4. Janina , Arkadiusz,Monika Pylakowie Lubartów – – 75 zł / 3 osoby
5. Patulski Antoni Brzesko – – 250 zł /10 osób
6. Patulski Mieczysław – Brzesko – – 175 zł / 7 osób
7. Pajor Joanna Brzesko – – 100,00 zł / 4 osoby
8.Stanisław Górnik Słubice – 200,00 zł / 8 osób
—————————————————————
Razem 1250,00 zł za ogółem 50 osób

Odpis 1 % podatku na rzecz Stowarzyszenia Urzędy Skarbowe przekazały: 897,90 zł w tym:
1. Słubice 85 zł
2. Słubice 34,zł
3. Łódż – Widzew 3,60 zł
4. Brzesko 20zł
5 Puck 63,10 zł
6. Legmnica 269,10 zł
7. Tarnów 54,30 zł
8. Bielsko Biała 22,60 zł
9.Bielsko Biała 138,90 zł
10.Łódż Bałuty 46 zł
11. Wrocław Fabryczna 96,10zł
12.Gorzów Wielk. 65,20 zł
————————————————-
Razem 897,90 zł

Inne wpływy : 210 zł
1. Irena Patulska Chicago 200, zł dla rodziny Przybyłków z N.Soli na opał
2. Korekta bankowa 10 zł /zwrot niesłusznie potrąconych za prowadzenie konta/

Wydatki łącznie : 2404,25 zł
1. Za wieniec dla śp. Krysi Żurowskiej od Stowarzyszenia – – 210 zł
2. Opłata roczna domeny rodpatulskich.pl – – 79,95zł
3 Dotacja na oprawę muzyczną w spotkaniu integracyjnym mieszkańców
ul. Zacisze z okazji Święta ul Zacisze – – 350zł
3. Pomoc finansowa w kosztach zorganizowania spotkania integracyjnego rodziny Gruszkowskich w Radłowie /za oprawę muzyczną/ – – 300zł – 300,00 zł
4 Nagrody pieniężne po 300 zł dla uczennic Darii Żurowskiej Radłowa oraz
Kamili Pajdo z Woli Radłowskiej /przwnuczek Anny Stelmach z domu Patulska/
za wybitne wyniki w nauce 5,65 i 5,08/ nagrody po 300 zł łącznie 600 zł
5 Wsparciena rehabilitacje Piotra Sajdak /porażenie czterokończynowe/
na rzecz Stowarzyszenia ” Słoneczna Nadzieja/- 200 zł
6 Wsparciena rzecz fundacji „Serce dla dzieci ” której program był
przedstawiany w TVP -1 – 100 zl
7 Wsparcie finansowe dla rodziny Przybyłków z N.Soli zakup opału
/ 200 zł od Ireny Patulskiej a 300 zł od Stowarzyszenia/ 500 zł
8.Koszty bankowe 10 zł                                                                                                                        9.Przekazanie odpisu 1 % od rodziny Pawła Jachimka z Radłowa
na rzecz Kasi Misaczek – 54,30 zł
——————————————————————————————-
Razem wydatki 2404,25 zł

OGÓŁEM BILANAS ZA 2016 r
1.Wpływy 2357,90 zł
2. Wydatki 2404,25 zł
3.Stan konta na 31.12 2015 r – 2404,25 zł
W związku z czym na koncie na 31.12.2016 r zostało 2058,32 zł

Droga Rodzino i Przyjaciele

To już ponad 10 lat od czasu jaki minął od naszego pierwszego spotkania Nie wszyscy doczekali .
Odeszli do domu Pana. Wspomnijmy kolejny raz ich w czasie szczególnym jakim jest okres Zmartwychwstania Pańskiego przypadający w tym roku w kwietniu. Jest to pewien symbol tego wydarzenia jakim jest przechodzenie z śmierci do życia choć w innym wymiarze.

Odeszli od nas :

– Tadeusz Stelmach – z Radłowa
– Józef Górnik – z Tarnowa
– Jerzy Kopacz – z Woli Radłowskiej
– Adam Kopacz – z Woli Radłowskiej
– Stęplewski Stanisław – z Będzina
– Antoni Hetnał – z Bielska Białej
– Ziółkowska Kazimiera – z Bielska Białej
– Władysław Patulski – z Warszawy
– Maria Stęplewska – z Radłow
– Żurowska Krystyna – z Radłowa

Dopóki są w naszej pamięci i sercach tak długo będą z nami . Niech pamięć o Nich nie zginie !
I tak kolejny rok w który weszliśmy przybliża nas do kolejnego spotkania jakim jest Zjazd Rodzinny. Proponujemy zorganizować tym razem na terenach ziem zamieszkałych przez Rodzinę Jasi Pylak. Należy przyznać ,że rodzina Jasi Pylak najliczniej uczestniczyła do tej pory w wszystkich Zjazdach Rodzinnych i chwała im za to.. Lubartów to miasto zamieszkałe przez rodzinę Jasi a miejsce proponowane spotkania to Kazimierz malownicze miasteczko oddalone około 30km od Lubartowa.. Tak jak ostatnio byłyby to dwa dni w terminie m-ca czerwca zaraz w najbliższy weekend po zakończeniu roku szkolnego. Wszystkie szczegóły będą podane na naszej stronie internetowej. Tradycyjnie przedstawiam rozliczenie finansowe za ubiegły rok wraz z prośbą aby pamiętać o składkach członkowskich i przekazywaniu 1 % podatku na rzecz naszego Stowarzyszenia.Chciałbym zachęcić do korzystania z naszej strony internetowej którą administruje Rafał Kurtyka z Kosakowa nad morzem. Rafał od pewnego czasu przeredagował naszą stronę .Dzięki mu za to tym bardziej,że wykonuje wszystkie prace społecznie.Prócz Rafała chciałem podziękować Joasi Pajor z Brzeska za bezpłatne prowadzenie naszej księgowości Stowarzyszenia którego bilans wysyłamy co roku do Urzędu Skarbowego w Brzesku w marcu oraz do końca lipca także do Ministerstwa Finansów w Warszawie. O tym szczególnie musimy pamiętać gdyż brak takiego bilansu może spowodować zabranie nam statutu OPP. Prócz tego należu złożyć do końca kwietnia każdego roku sprawozdanie z naszej działalności do Urzędu Statystycznego w Krakowie co z kolei ja to wykonuję . Tak że sami widzicie jest co roku trochę tej pracy społecznej. Na ko niec dziękuję wszystkim za składki i inne formy pomocy. Do zobaczenia za rok na Zjeżdzie Rodzinnym

Antoni z Brzeska

Historia Tadeusza Patulskiego

⦁ Historia życia Tadeusza Patulskiego i jego rodziny.
Urodziłem się jako najstarszy syn Stanisława i Józefy Patulskich w 1940 roku, w Radłowie przy ulicy Kolejowej. W miejscu mojego domu rodzinnego stoi obecnie dom siostry Marysi.
Jeśli chodzi o moje dzieciństwo, to pamiętam, że gdy miałem siedem lat pasłem krowy i trzy barany, pomagając rodzicom w gospodarstwie. Musiałem pomagać, ponieważ tata bardzo mało zarabiał, pracując na poczcie, a było nas w domu pięcioro dzieci. Uczyłem się w Szkole Podstawowej w Radłowie (7 klas), w tym czasie, będąc w 5 klasie, młóciłem już zboże u stryjka Pawła, obsługując maszynę, w ten sposób odrabiałem prace , które stryj wykonywał koniem na naszym polu, a mając 14 lat kosiłem kosą łąkę razem z tatą i wujkiem. W dziecięcych latach lubiłem bardzo psocić. Pamiętam, jak uwiązałem małego kota do krowiego ogona, którym krowa majdała na wszystkie strony albo jak oszukałem młodsze rodzeństwo, że potrafię znosić jajka tak jak kury (zrobiłem gniazdo, wkładając wcześniej jajka i wmawiając im, że to ja je zniosłem, oczywiście rodzeństwo próbowało mnie naśladować, ale nic nie „wysiedziało”). Czasami dostawało mi się od rodziców za te żarty, np. gdy zamykałem na skobel swoich dziadków Gruszkowskich w starym domu pod strzechą.
Nie tylko psoty trzymały mi się w głowie, od najmłodszych lat interesowałem się muzyką, mając 5 lat rozmontowałem taty harmonię guzikową i wtedy też zacząłem akompaniować ojcu na grzebieniu, wygrywając melodię „ Jedzie Iwan nad chmurami”(za czasów wojennych o Ruskich). Później tata kupił czeski akordeon Firotti na 32 basy, na którym uczyłem się grać ze słuchu. W piątej klasie już grałem z panią Budyńską (nauczycielką grającą na skrzypcach) zabawę choinkową w szkole. Po skończeniu 7 klasy poszedłem do Szkoły Muzycznej w Tarnowie i zacząłem grać po weselach, zarabiając na siebie i pomagając finansowo rodzicom. Wówczas było to intratne zajęcie (za jedno granie na weselu zarabiałem tyle, co w zakładzie pracy za 3 miesiące). Gdy miałem 20 lat zostałem wcielony do wojska i przydzielony do orkiestry wojskowej, grałem też dancingi z zawodowymi muzykami, za które dobrze płacili, dlatego pomagałem młodszym braciom – Tosiowi i Mieciowi, płacąc za ich internat w szkole.
Swoją przyszłą żonę – Marysię- spotkałem pierwszy raz na podwórku u Państwa Pokidanów, miała wówczas dopiero 10 lat, a ja 17, a że była ładną dziewczynką z kręconymi loczkami, zażartowałem wówczas, głaskając ja po głowie i zwracając się do przyszłej teściowej: „ładną macie tę Marysię, jak podrośnie to ja przyjdę i ożenię się z nią”. Nie przypuszczałem, że 12 lat później moje słowa się spełnią. Otóż 22 sierpnia 1969 roku (w tym roku obchodzimy 40-lecie małżeństwa) pobraliśmy się w radłowskim kościele. Mieliśmy piękne wesele na 120 osób, na którym była kapela z mojego zakładu pracy w Bogumiłowicach, a druhny i drużbowie w regionalnych strojach krakowskich prowadzili nas do ołtarza. Po ślubie wynajmowaliśmy mieszkanie u państwa Miśtaków przy Kolejowej, w którym przyszło na świat troje naszych dzieci: Beata, Mirek i Edyta. W 1975 roku z dwumiesięczną Edytką wprowadziliśmy się do nowego domu przy Kolejowej 55, gdzie mieszkamy do dziś. I tu przyszło na świat nasze czwarte dziecko – syn Kamil. Zona moja pracowała do tego czasu w Banku Spółdzielczym w Radłowie, ale po urodzeniu Kamila, ze względu na jego częste choroby, wzięła urlop wychowawczy , a ja chcąc pomóc finansowo rodzinie ( m.in. dom wymagał wykończenia) wyjechałem do siostry Ireny, do USA, rezygnując z pracy w Bogumiłowicach.
Przez całe moje życie towarzyszyła i towarzyszy mi do dziś muzyka. Będąc w stanach nie tylko pracowałem fizycznie, ale grałem w lokalach, dorabiałem w ten sposób, mogłem wysyłać dzieciom paczki, gdyż w Polsce wtedy brakowało praktycznie wszystkiego. Po powrocie do kraju zatrudniłem się jako instruktor muzyki w Gminnym Ośrodku Kultury w Radłowie, zakładając Kapelę Ludową funkcjonującą do dziś. Ponadto założyłem w Radłowie Dętą Orkiestrę Strażacką i w dalszym ciągu uczę dzieci i młodzież grać na dętych instrumentach. W tej chwili mam 15 młodych uczniów. Poza tym prowadzę, chociaż jestem od 4 lat na emeryturze, 2 zespoły regionalne na Woli Radłowskiej i w Biskupicach Radłowskich. Często wyjeżdżamy na występy, nie tylko po Polsce, ale i za granicę m.in. byliśmy na Węgrzech. Nie wyobrażam sobie, żebym tylko siedział w domu, nie mając kontaktu z muzyką. Moim hobby, oprócz grania, jest ogród z warzywami i mały sad, który uprawiamy oboje z Marysią, gdyż żona też jest na emeryturze. Chcę zaznaczyć, że wszystkie moje dzieci odziedziczyły po mnie zdolności muzyczne. Najstarsza córka Beata potrafi grać na organach, Mirek jest nauczycielem muzyki w szkole podstawowej, Edyta ładnie śpiewa i gra na gitarze, a Kamil jest instruktorem muzyki w Gminnym Ośrodku Kultury w Żabnie (gra na perkusji, organach i gitarze). Moja żona też jest uzdolniona artystycznie, choć nie muzycznie, w wolnych chwilach pięknie haftuje na kanwie.